Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Złote Coś 2010

poniedziałek, 08 lutego 2010 13:24

Nie słyszałem, żeby takie nagrody przyznawano, ale powinno się. Za nieokiełznaną wyobraźnię (lub jak mawia mój przyjaciel - „niewyobrażalną wyobraźnię"). Można podyskutować jak powinna wyglądać statuetka - może to być kapitan polskiej reprezentacji futbolowej trzymający w ręku puchar zwycięzcy Euro 2012, albo uśmiechnięty Rzecznik Praw Obywatelskich wychodzący z punktu szczepień. W każdym razie moim kandydatem do tej nagrody jest ktoś, kto wymyśla nazwy płynów do samochodowych spryskiwaczy. Trzeba mieć naprawdę olbrzymią wyobraźnię, albo nie mieć węchu, żeby to, co kupiłem ostatnio nazwać „Leśnym" a to, co poprzednio - „Morskim". Chociaż, może ja się człowieka złośliwie czepiam? Skąd wiadomo gdzie on wakacje spędzał i jakie ma zapachowe wspomnienia z dzieciństwa?

Niektórzy producenci zachowują pewną rezerwę nie konkretyzując opisu tych wrażeń, nazywają je tylko „zapachowymi płynami do spryskiwaczy". To trochę uczciwsze, ale w pełni uczciwe byłoby, gdyby wprost pisać „Płyn do spryskiwaczy o zapachu okolicy Celulozy w Ostrołęce, z nutą peronu 3 Dworca Centralnego w Warszawie".

Policjanci przyznają „Złote Pały". To nagroda za najgłupszą wypowiedź lub decyzję przełożonego. „Złotą Pałę" 2009 otrzymał komendant główny policji, który w jednym z wywiadów powiedział: „Okres kryzysu wymaga od nas większej aktywności, a nie tylko przyglądania się temu, co się dzieje dookoła. Niech naszą motywacją do działania będą słowa, które usłyszałem kiedyś od szefa firmy Microsoft, Steva Ballmera: mając mniej, zróbmy więcej". I to te słowa tak zbulwersowały funkcjonariuszy głosujących w internetowym plebiscycie.

Pan komendant błędnie wybrał bohatera cytatu. Gdyby powiedział „Mając mniej, zróbmy więcej - jak mawiał Józef Piłsudski" (albo Jan Paweł II) - nikt by nie śmiał się śmiać z tej wypowiedzi. I nikt by oczywiście nie sprawdził, bo już widzę jak wszyscy policjanci lecą studiować mowy Marszałka i homilie Ojca Świętego, żeby znaleźć ten fragment. A zresztą, gdyby nawet ktoś to próbował wyjaśnić, zawsze można powiedzieć, że to są niepublikowane wcześniej fragmenty rozmowy Józefa Piłsudskiego z Jędrzejem Moraczewskim na temat braku cegieł na budowę domów robotniczych, albo cytat z nieznanej wypowiedzi papieża - Polaka do siostry Sercanki, w sprawie przygotowania obfitszego śniadania w związku z niezapowiedzianą wizytą zagranicznych gości w Watykanie. Zwróciłbym również uwagę na fragment wypowiedzi komendanta policji, który sugeruje jego osobistą znajomość z szefem firmy Microsoft: „...słowa, które usłyszałem kiedyś od... Steva Ballmera..." Podejrzewam, że może to być rodzaj znajomości przypominający tę, jaka łączyła jednego z byłych premierów RP z Jennifer Lopez, ale sugeruje, że na czele instytucji chroniącej porządek w naszym kraju stoi prawdziwy światowiec. W każdym razie w pobliskim komisariacie zbyt wielu dowodów zażyłości szefa polskiej policji z amerykańskim potentatem komputerowym nie znalazłem (no chyba, że za taki można uznać stojącą na biurku dzielnicowego maszynę do pisania „Erika" z dopisanym odręcznie słowem „Steinbach").

                Podejrzewam, że w najbliższym czasie grozi nam wysyp podobnych plebiscytów: lekarze już wręczają „Złoty Skalpel", grabarze wkrótce wymyślą „Złoty Szpadel", jubilerzy „Złoty Pierścionek", fryzjerzy „Złotą Łysą Pałę", „Złoty Ząb" - rosyjscy stomatolodzy. Będą podsumowania dekady - na przykład policjanci nazwą to zapewne „To Się W Złotej Pale Nie Mieści". A skąd wiem, że nastąpi wysyp takich plebiscytów? Bo są skuteczne - na przykład różni tacy piszą o nich na blogach internetowych.


komentarze (4) | dodaj komentarz

Scena z udziałem

poniedziałek, 01 lutego 2010 15:59

Nawet sobie Szanowny Czytelnik nie wyobraża, jak trudno jest autorowi koncentrować się na pisaniu. Żeby napisać włącza komputer. Jak już włączy, to postanawia najpierw sprawdzić pocztę mailową, a zanim otworzy swoją skrzynkę, rzuci okiem na pierwszy lepszy portal internetowy, żeby dowiedzieć się, co się dzieje. Z tym, że rzadko zdąży dojść do fragmentów, w których opisano co powiedział premier, co zrobił prezydent, a nawet jaka będzie jutro pogoda. Zazwyczaj uwagę autora, który miał się zabrać za pisanie, przykuwa coś zupełnie innego, na przykład zwrot (autentyk): „Odważna scena z udziałem krajowej aktorki". I teraz zapewne Szanowny Czytelnik pomyśli, że autor natychmiast klika, żeby tę scenę zobaczyć. Nic podobnego, autor nie raz wcześniej klikał w wiele różnych ciekawych tytułów (na przykład „Na galę z owłosionymi nogami?" - też autentyk) i wie doskonale, że zazwyczaj po kliknięciu zobaczy coś zupełnie innego niż się spodziewał. Dlatego autor nie klika, tylko sobie wyobraża. Że to jakaś naprawdę odważna scena filmowa, w której krajowa aktorka, w windzie budynku Krajowej Izby Radców Prawnych, całuje się z wysokim urzędnikiem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, który poza pracą w tej instytucji prowadzi firmę wpisaną do Krajowego Rejestru Sądowego i należącą do Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich. A miał autor pisać o czymś zupełnie innym.


Nie chciałbym, wtrącając się w wewnętrzne sprawy Kościoła katolickiego, być powodem ochłodzenia ciepłych stosunków na linii Państwo - Kościół, ale mam pewien pomysł, który chciałbym podrzucić odpowiednim czynnikom. Zresztą co tam ze mnie za Państwo? Najwyżej mogą się nieco zepsuć kontakty na linii Andrus - Kościół, chociaż mam nadzieję, że moja inicjatywa zostanie odebrana jako wyraz troski o jak najwyższy poziom przyszłych świętych i błogosławionych. Otóż w procedurze beatyfikacyjnej i kanonizacyjnej powinno się uwzględnić jeszcze jeden dowód na niezwykłość cnót badanej osoby. Powinno się sprawdzać, czy przyszły święty lub błogosławiony próbował kiedykolwiek zaparkować samochód wczesnym popołudniem w okolicy Dworca Centralnego w Warszawie. A jeżeli próbował, to jak się w czasie takiego parkowania zachowywał i co mówił. Ten pomysł nie wziął się znikąd. Znam osobiście pewnego człowieka, który będąc uosobieniem dobroci, serdeczności, ucieleśnieniem ludzkiej szlachetności, parę dni temu podczas takiego właśnie zdarzenia, miał kontakt z siłą nieczystą. Otóż po kilkunastu minutach jeżdżenia w kółko, w poszukiwaniu jakiegokolwiek skrawka miejsca do zaparkowania, ten zacny dotąd człowiek zaczął przeklinać, na głos wymyślać bliźnim od najgorszych, a kiedy ujrzał z daleka samochód zwalniający kawałek chodnika, bez oglądania się na innych, a właściwie z oglądaniem się i pyskowaniem do innych przez szybę swojego samochodu, bezczelnie wepchnął się na to zwalniane miejsce, skutecznie utrudniając ruch na ulicy.  Dlaczego w ogóle piszę o tym zdarzeniu? Otóż dobrze znam bohatera tej opowieści, podczas tego zdarzenia byłem w jego samochodzie, w którym oprócz niego nie było wtedy nikogo innego (jakby to jeszcze bardziej zagmatwać, żebym nie musiał  pisać wprost, że to byłem ja?). I wiem, że mu teraz głupio, i że gdyby przypadkiem ten tekst czytała młoda para z niedużego czerwonego samochodu, kobieta i mężczyzna, do których ów człowiek wykrzywiał się dziwacznie, otwierał okno i krzyczał „No co? No co? Ja pierwszy zobaczyłem", to on chciałby przeprosić. I obiecać, że w przyszłości będzie się starał panować nad sowimi emocjami i nie dopuszczać do podobnych zachowań, czyli do tak odważnych scen z udziałem krajowego prezentera radiowego, konferansjera krajowych imprez kabaretowych i autora wpisów na tym krajowym blogu. A odpowiednie czynniki proszę o umieszczenie dużego znaku zapytania przy nazwisku Andrus w spisie ewentualnych przyszłych błogosławionych i świętych.


komentarze (30) | dodaj komentarz

Koperkowa na Jelonkach

poniedziałek, 25 stycznia 2010 9:30

Od razu uspokoję - to nie będzie poradnik kulinarny, kolejny tekst w stylu „Z piekarnika zakonnika, czyli z czym proszę siostry smakują mchy i porosty". „Na Jelonkach" nie oznacza gotowania na wywarze z młodych jeleni. „Jelonki" to osiedle w Warszawie, znane chociażby ze słynnych akademików mieszczących się w barakach pozostawionych przez radzieckich budowniczych Pałacu Kultury i Nauki. Zresztą i „Koperkowa", chociaż wzięła się od nazwy zupy, też może mieć drugie znaczenie - może to być nazwisko kobiety.

A zaczęło się tak: w audycji radiowej zaproponowałem, żeby Słuchacze zlecili nam (to znaczy mnie i kompozytorowi - Stefanowi Brzozowskiemu z olsztyńskiej grupy „Czerwony Tulipan") błyskawiczne napisanie piosenki. Miała być wykonana tego samego dnia wieczorem, więc na napisanie tekstu i skomponowanie muzyki było mniej więcej po godzinie. Spośród wielu propozycji, kilka mnie zaintrygowało. Ktoś napisał: Dawno temu byłam na spotkaniu z Agnieszką Osiecką. Planowała wtedy piosenkę o werandzie. Nie wiem, czy ją napisała. To chyba niezły temat?"

A potem pani Ola: A może o zupie koperkowej, którą zajadam i wspominam z czasów studenckich na Jelonkach?"

I jeszcze coś takiego: „To ja poproszę piosenkę o czymś, o czym można śpiewać przy zmywaniu naczyń. Dla ułatwienia: kobieta czterdziestoletnia, całkiem nawet lubiąca zmywać naczynia, której się wczoraj oświadczył jeden facet. :)Pozdrawiam ciepło. Magda (Łódź)".

Sprawę oświadczyn postanowiliśmy zbadać dokładniej. Zapytaliśmy, czy zostały przyjęte. Przyszła krótka odpowiedź: „Zgodziłam się:)". To już był wystarczający powód do napisania, tego, co cytuję poniżej:


Kiedyś były takie maje,

Że już prawie żniwa.

Jak się człowiek dobrze naje,

To trzeba pozmywać.

Jak przegoni smutków bandę,

Wyrwie z żalu wszystkie włosy,

Wtedy idzie na werandę

Palić papierosy.

Ref:

Koperkowa na Jelonkach

Tęskni, cierpi i rozpacza,

Koperkowa na Jelonkach,

Koperkowa cza, cza.


Kiedyś były takie sierpnie,

Że jeszcze nie żniwa.

A mi tutaj serce cierpnie

Patrząc w zlewozmywak,

Kiedyś tylko czarny skowyt

Pętał się po dnie rozpaczy,

Życie było jak miętowy

Płyn do mycia naczyń.

Ref:

Koperkowa na Jelonkach

Tęskni, cierpi i rozpacza,

Koperkowa na Jelonkach,

Koperkowa cza, cza.


Teraz będzie taki marzec,

Że co mi tam żniwa.

Bo od wczoraj mogę w parze

Palić, jeść i zmywać.

Bo od wczoraj dobre losy

Zamieszkały w tym lokalu,

Wkrótce mi odrosną włosy

Te wyrwane z żalu.

Ref:

Koperkowa na Jelonkach

Dama z garem i ze ścierą,

A on podszedł i powiedział:

- Magda, yo te quiero!

Koperkowa na Jelonkach

Już nie cierpi, nie rozpacza,

Koperkowa na Jelonkach,

Koperkowa cza, cza.


komentarze (25) | dodaj komentarz

środa, 10 lutego 2010

Licznik odwiedzin: 1412359

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

O moim bloogu

Bloog pod patronatem Nieformalnego Stowarzyszenia Umiarkowanego Ograniczania Nadmiaru Wolności w Internecie (NSUONWwI)

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 05.02.2010 1:16:22
  • autor: czlowieczek1
  • treść: każdego z dobrym ser...